Uczniowie mieli wiele pytań na temat Boga.
Mistrz im powiedział:
- Bóg jest Nieznany i Niepoznawalny.
Każde stwierdzenie o Nim,
każda odpowiedź na wasze pytanie
będzie zniekształceniem Prawdy.
Uczniowie byli zaskoczeni:
- W takim razie, dlaczego mówisz o Nim?
- A dlaczego śpiewa ptak? - odpowiedział mistrz.
Ptak nie śpiewa dlatego, że ma coś do przekazania.
Śpiewa, ponieważ umie wydawać melodyjne dźwięki.
Słowa uczniów muszą być zrozumiałe. Słowa mistrza nie muszą takimi być.
Muszą być jedynie słyszane, w taki sam sposób, w jaki słucha się wiatru w drzewach, szumu rzeki czy śpiewu ptaka.
One rozbudzają w tym, kto słucha, coś, co leży poza wszelkim rozumieniem...
Gdy byłam małą dziewczynką bardzo lubiłam być sama ze sobą.
Bawiłam się w różne zabawy sama, ale prowadziłam dialog jakby było nas dwie.
Dzieci często bawią się w taki sposób, a dorośli twierdzą, że mają one zbyt wybujałą fantazję i traktują je z przymrużeniem oka, czekając aż te podrosną i przestaną wygadywać "głupoty".
.
Ale dla dzieci wszystko jest naturalne, bo one niczego nie rozdzielają, nie podważają rzeczy, które, widzą, słyszą czy odczuwają. Tak jest i już.
Nigdy nie byłam sama i to nie całkiem była fantazja. Pamiętam to uczucie stałego towarzystwa takiej drugiej siebie. Czułam się rozumiana w stu procentach, akceptowana, zaopiekowana z czułością...
Przez kogo?
Przez tą drugą siebie - tą duchową...
Tą obecność czułam zawsze, ale bardziej gdy byłam całkiem sama. Wtedy, gdy podskakiwałam na ścieżce wśród drzew, gdy zbierałam kwiaty na łące i uplatałam z nich wianek albo bujałam się na huśtawce.
Pewnego dnia bawiłam się w oknie. Siedziałam na parapecie (był nisko nad ziemią) i śpiewałam sobie, machając nogami ( piosenki wymyślałam na poczekaniu). Lekki wietrzyk delikatnie kołysał oknem, a ja zerkałam na swoje odbicie w szybie. Czułam się wspaniale - tak radośnie i lekko. Skończyłam śpiewać piosenkę i spojrzałam w szybę. Moje odbicie uśmiechnęło się do mnie! Było to dla mnie jako dziecka z jednej strony naturalne, ale z drugiej jednak zrobiło na mnie wrażenie. Zastanawiałam się nad tym, co widziałam, próbowałam zrozumieć. Zapamiętałam tą chwilę.
Potem w dorosłym życiu także lubiłam być sama. Nielimitowany czas dziecięcy się skończył, ale korzystałam z każdej nadarzającej się okazji, aby pobyć samej ze sobą.
Przedtem dążyłam do chwil w samotności podświadomie, teraz to wiem z pełną świadomością.
Tylko w taki sposób uzyskujemy połączenie, pełnię siebie, piękny, wewnętrzny spokój.
I wtedy spływają cudowne, wzniosłe twórcze myśli.
"Dużym problemem większości ludzi jest to, że nie potrafią znaleźć szczęścia w teraźniejszości.."
- Znalezione w Internecie
Naczytałam się ostatnio na blogach o jesieni, listopadzie, o smutkach, szarości, przemijaniu, tęsknocie za przeszłością... A ja?? Ciągle idę do przodu, nie chcę wracać do tego co było.. Cieszę się , że jestem w tym miejscu Tu i Teraz. Życie, właśnie ta przeszłość nauczyła mnie radości z prostych rzeczy dnia codziennego, z tego, że świeci słońce, pada deszcz.. Lat mi przybywa, dzieci dorosły.. Mam czas dla siebie. Wiadomo, pojawiają się problemy, kłopoty, martwienie na zapas.. Ale potrafię stawić temu czoła. Patrzę do przodu z ufnością na to co przynienie przyszłość.
Moje szczęście jest zwykłe i proste. To ja, moja Rodzina, mój sposób patrzenia na świat, akceptacja przeszłości, radość z tego co jest TERAZ.
Szczęść jest tyle ile ludzi na świecie:)
Światło jest w nas i wokół nas. Żyjemy w świetle.. Światło jest białe i rozedrgane bo to żywa energia, która daje nam wszystko czego potrzebujemy.
Nie lubię ciemności, jestem dzieckiem dnia.. Nie lubię ciemnych jaskiń i krótkich dni.. Potrzebuję słońca i światła,, Może dlatego tak lubię południowe kraje? Pełne słońca i rozedrganego, białego światła..
Ostatnio przeglądając Internet w poszukiwaniu wiadomości na temat światła, natknęłam się na nagłówek: "Jesteśmy światłem - fakt naukowo udowodniony!" Bardzo mnie to zaintrygowało. Okazało się, że niemiecki naukowiec Prof. Fritz - Albert Popp zajmował się światłem i wpływem promieniowania na organizmy żywe, "swoją niezłomnością i wytrwałością doprowadził do jednoznacznego potwierdzenia, że nosimy światło w sobie..." Niesamowite...
Czym jest wiatr?? Czy to tylko ruch powietrza wywołany różnicą ciśnień?? Termin w meteorolgii??
A może wiatr jest wolnością, potęgą, przestrzenią??
Wiatr może wyrazić każde emocje, może być wszędzie gdzie zapragnie...
Zawsze w dziecięco - młodzieńczych rozmowach na temat kim chciałbyś być gdybyś nie był człowiekiem - ja zawsze chciałam być wiatrem.. Kocham drzewa ale one pomimo swojego piękna i potęgi stoją w jednym miejscu.
Mnie natomiast ciągle gdzieś gna, lubię zmiany - nawet niewielkie:)))
Mój żywioł to podróże, przestrzeń, góry, morze - a tam wszędzie mieszka wiatr:)
Kiedyś czytałam bajki i opowieści dla dzieci i pamiętam historię księżniczki, której ulubionym zajęciem były wyścigi z wiatrem albo taniec z wiatrem wśród wirujących liści... Widzę to..
Kiedyś długie tygodnie spędzałam w kilince (dawne dzieje) to moim marzeniem było znaleźć się choć na chwilę na szczycie jakiejś góry, poczuć chłodny wiatr, który zabierze ze mnie mroki, które mnie wówczas oblepiały i pozwoli odetchnąć swieżym, rześkim powietrzem.. A marzenia się spełniają:))
Nawet jak wybierałam nazwę adresu mailowego do bloga to w nazwie mam windy - wietrzny.
Wybierając zdjęcia profilowe do niektórych aplikacji szukałam ilustracji przedstawiającej wiatr..
Tak sobie zdałam sprawę, że ten wiatr jest ze mną od zawsze..
A więc zaczynam taniec z wiatrem:)))